Bartoszyczanie już w Afryce!

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Afryka przywitała nas... niesamowitą ulewą. W odprawie granicznej pomogła nam międzynarodowa grupa motocyklistów, byli w niej francus, znglicy, szkot, Australijczyk, Amerykanin i dwóch Irlandczyków. 

Pierwszy nocleg również minął pod znakiem deszczu. Namioty zwijalismy mokre. Kilometry pokonywaliśmy bardzo szybko płatnymi autostradami, na szczęście tańszymi niż w Europie. Dopiero za Agadirem zrobiło się ciepłej. Była okazja do wysuszenia namiotów i wypięcia podpisem z kurtek. Widoki zmieniały się coraz bardziej a ostatnie kilometry Maroka to tylko pustynia i połyskujący w oddali ocean. Z każdym kilometrem droga stawała się coraz węższa a stacje benzynowe coraz bardziej oddalone od siebie. Ludzie, których dotychczas mijaliśmy byli bardzo życzliwi. Miejscowa policja również. Kontrole na tzw. Checkpointach nie są zbyt szczegółowe bo ograniczają się tylko do przekazania ksero paszportu, spisania numerów rejestracyjnych i podania naszych profesji. Tak właśnie zakończyło się Maroko.
 
Sahara Zachodnia przywitała nas ...deszczem. Znów musieliśmy wpiąć w nasze kurtki membrany.
Kolejny dzień to znów nudna dojazdówka wiodąca wzdłuż hamady (kamienista pustynia) po lewej setki kilometrów, po prawej kilka metrów i Ocean Atlantycki. Zero wzniesień, czasem jakieś miasteczka, fabryki. Paliwo tańsze o około 30%, dotowane by Marokańczycy chętniej zasiedlali te prawie nie zamieszkane rejony.
 
Jechaliśmy tak podziwiając krajobrazy, co chwilę zatrzymując się by wykonać kilka pamiatkowych fotografii. Po raz kolejny przejechaliśmy mniej niż zakładaliśmy - powód: pogoda i piekne widoki.Na szczęście wieczorem przestało padac i mogliśmy rozbić nasze "hotele" w wymarzonym miejscu, 8m od urwiska, na 40-50m klifie (wg GPS było to 48m). Niesamowite uczucie spać "nad" morzem ! :)
 
Jesteśmy teraz w Dakhli, stolicy Sahary Zachodniej. Zajechaliśmy tu wyłącznie po to by przesłać relację. Ruszamy dalej , wieści z dzisiejszego dnia i dwóch kolejnych prześlemy za 3 dni ze stolicy Mauretanii. Dziś czeka na nas dojazd do granicy - ok 450km, 2-3 tankowania w tym jedno również w gromadzone od jakiegoś czasu butelki bo wodzie mineralnej gdyż za granicą aż do stolicy na stacjach benzynowych dostępny jest tylko olej napędowy. Trochę czasu poświuęcimy też motocyklom : drobne regulacje, wymiana oleju w jednym z nich. I to by było na tyle. Do czwartku! Oby!

Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /www/portal/24n/templates/headline/html/com_k2/templates/default/item.php on line 339
Ostatnio zmieniany wtorek, 06 listopad 2012 10:20